Z pozoru detal, w praktyce zagrożenie
Napisałem wpis na „X”, w którym zwróciłem uwagę na koszulkę debiutującego w Lech Poznań w meczu z Legią Warszawa, 17-letniego Huberta Janyszka. W związku z tym, że nie jest pełnoletni, zgodnie z obowiązującymi przepisami nie pojawiła się na niej nazwa bukmachera będącego sponsorem klubu. Zamiast „Superbet” widniał napis „Super”, który choć spełnia wymogi, w praktyce nadal buduje to samo skojarzenie. Niektórzy zarzucili mi, że się czepiam. Moim celem nie był jednak atak na klub czy zawodnika, a zwrócenie uwagi na towarzyszące temu zagrożenie. Dla przeciętnego kibica to detal. Z perspektywy uzależnienia od hazardu jego znaczenie może być jednak znacznie większe, niż się wydaje. Sprawą zainteresował się dziennikarz Radio Poznań, Szymon Majchrzak, który poprosił mnie o komentarz. W materiale oprócz mnie głos zabrał także rzecznik prasowy Lech Poznań, Adrian Gałuszka.
Nieletni nie może reklamować bukmachera. Ucinamy „bet”, zostawiamy „SUPER”. Ta sama czcionka, te same kolory i formalnie to już nie jest Superbet. Serio? Przecież tu nic się nie zmieniło poza tym, że zniknęły 3 litery.
Rozpoznawalność zostaje, skojarzenie zostaje. Zmienił się… pic.twitter.com/pmP0bQ4mqF
— Szymon Bartnicki (@SzymonBartnicki) April 27, 2026
Rzecznik prasowy Lecha Poznań Adrian Gałuszka odpowiada, że klub działał zgodnie z prawem i nie chce łączyć wizerunku nieletniego zawodnika z bukmacherem, choć przyznaje, że możliwa była całkowita rezygnacja z logo. – Ani nas, ani Superbetu nie interesuje wyłącznie aspekt prawny. Musimy także brać pod uwagę aspekt wizerunkowy, w związku z czym nie chcemy tworzyć rzeczywistości, w której wizerunek nieletniego byłby związany z bukmacherem, stąd ten skrót do SUPER – tłumaczy rzecznik w rozmowie z Radiem Poznań.
Audycję można wysłuchać na stronie Radia Poznań – TUTAJ
Zobacz także:
O Wiśle i Superbet dla LoveKrakow.pl
O mojej współpracy z bukmacherami
