Co siedzi w głowie hazardzisty
Twój partner obstawia zakłady bukmacherskie i robi to mimo problemów, które ma z tego powodu? Wejdź do jego głowy. Na chwilę. Bez ocen, bez krzyku, bez moralnych wyroków. Posłuchaj, co tam naprawdę się dzieje.
Rano budzi się i przez kilka sekund jest cisza. Potem wraca świadomość. Ile wczoraj przegrałem. Komu muszę oddać. Czy dziś ktoś zadzwoni. W brzuchu pojawia się ścisk, w klatce piersiowej napięcie, które nie znika ani po kawie, ani po prysznicu. Obok śpi kobieta, która kiedyś patrzyła na niego z dumą. Dziś patrzy ostrożniej. On miał być oparciem. Głową rodziny. Tym, który daje bezpieczeństwo. A czuje się jak ktoś, kto własnymi decyzjami podciął fundamenty wspólnego życia. Ta różnica między tym, kim chciał być, a tym kim się stał, boli bardziej niż długi.
W ciągu dnia funkcjonuje normalnie. Praca, rozmowy, obowiązki. Z zewnątrz nic nie zdradza chaosu. W środku trwa jednak nieustanna burza myśli. Kalkulacje. Scenariusze. Jeśli dziś wygram, naprawię sytuację. Jeśli zagram odważniej, szybciej wyjdę na prostą. Umysł zaczyna pracować jak księgowy strat, który rozpaczliwie próbuje dopisać do bilansu jedną wygraną, mającą wszystko unieważnić. Myśl o obstawieniu przynosi chwilową ulgę. Nie chodzi już o emocje ani rozrywkę. Chodzi o moment ciszy w głowie.
Potem wraca wstyd. Ciężki i uporczywy. Wie, że kłamie. Że kombinuje. Usuwa historię przelewów, tłumaczy brak pieniędzy, odkłada rachunki na później. Robi dobrą minę do złej gry. Uśmiecha się przy stole, planuje przyszłość, mówi że wszystko jest pod kontrolą. W środku rośnie strach przed chwilą, w której prawda przestanie się ukrywać. Boi się momentu, w którym zobaczy w jej oczach rozczarowanie i utratę szacunku.
Zmienia się też bliskość. Seks często znika nie dlatego, że przestają się kochać, ale dlatego, że znika zaufanie. A bez zaufania ciało przestaje czuć bezpieczeństwo. Ona zamyka się emocjonalnie, czasem nawet nieświadomie. On odbiera to jak potwierdzenie własnej porażki. Jego poczucie męskości zaczyna się chwiać. Wstyd wchodzi do sypialni razem z nim. Unika dotyku albo desperacko próbuje odzyskać poczucie kontroli. W obu przypadkach pod powierzchnią pojawia się to samo pytanie. Czy ona jeszcze widzi we mnie partnera, czy już tylko problem.
W relacji z dziećmi pojawia się cichy ból. Chce być przykładem odpowiedzialności, a czuje, że uczy czegoś odwrotnego. Gdy dziecko prosi o drobną rzecz, w jego głowie pojawia się liczba strat. Jednocześnie kocha i jednocześnie naraża. Jednocześnie chce naprawić wszystko i jednocześnie ucieka tam, gdzie na chwilę przestaje myśleć.
W jego głowie żyją dwie wersje siebie. Dorosły, który chce powiedzieć prawdę, poszukać pomocy, odzyskać zaufanie i przestać się bać. I dziecko, które nie wytrzymuje napięcia, chce natychmiastowej ulgi i wierzy, że jeden kupon wszystko odwróci. Ta walka trwa codziennie. Po przegranej dorosły pyta w środku, jak mogłeś to znowu zrobić. Gdy napięcie rośnie, druga część odpowiada spokojnie, że inaczej nie dało się wytrzymać.
Największą stratą nie są pieniądze. Jest nią utrata obrazu samego siebie. Miał być kimś zaradnym, silnym, godnym zaufania. Hazard początkowo dawał poczucie mocy i kontroli. Szybkie decyzje, adrenalina, wygrane. Z czasem ta sama gra zaczyna odbierać godność i poczucie wartości. I właśnie dlatego tak trudno przestać. Bo zatrzymanie oznacza konfrontację z bezradnością, przed którą uciekał. To nie jest usprawiedliwienie. To spojrzenie do środka człowieka żyjącego w permanentnym napięciu. W świecie, w którym strach miesza się z nadzieją, wstyd z dumą, a samotność pojawia się nawet wtedy, gdy obok są najbliżsi. Hazardzista często nie gra po to, by wygrać. Gra, by na chwilę przestać czuć ciężar własnych emocji.
Jeśli rozpoznajesz w tym siebie, wiesz już, że to nie jest kwestia silnej woli. To mechanizm, który obejmuje emocje, relacje, poczucie wartości i sposób radzenia sobie z napięciem. A jeśli jesteś partnerką osoby grającej, widzisz tylko część tej walki. Reszta rozgrywa się w ciszy jego głowy.
Bez względu na to, czy zmagasz się z problemowym graniem, czy jesteś bliską osobą kogoś takiego moment na zmianę, już czas. Czas, w którym można w końcu postawić na siebie i sięgnąć po pomoc.
W przeszłości zmagałem się z uzależnieniem od zakładów bukmacherskich, a obecnie wspieram w tym innych. Grających i ich bliskich. Prowadzę POMOC ONLINE, 50-minutowe sesje online w formie wideorozmowy przez WhatsApp. Zainteresowana/y? Komplet informacji znajdziesz – TUTAJ.
Szymon Bartnicki,
Instruktor terapii uzależnień
Autor projektu ?Postaw na siebie!?
Zobacz także:
Do partnerek hazardzistów
Na co czekasz?
