W piątek, 21 czerwca, znalazłem się w Warce, gdzie do nowego sezonu przygotowywała się Legia Warszawa. Do Hotelu Sielanka nad Pilicą, gdzie mieszkali legioniści, zawitałem wraz z Fundacją Poland 21 C, której od początku miesiąca pomagam. Przyjechaliśmy by zebrać autografy na aukcje charytatywne. Dla mnie była to okazja do spotkania ze starymi znajomymi.

Wspomnienia

Moja zawodowa przygoda z Legią rozpoczęła się w sierpniu 2013 roku. Mianowano mnie wtedy redaktorem naczelnym tworzonego wówczas na nowo serwisu internetowego Akademii Legii – akademia.legia.com. Wcześniej przez ponad 4,5 roku byłem związany z „Piłką Nożna”, później przez 7 miesięcy z „Łączy nas piłka”, ale to właśnie przy Łazienkowskiej spędziłem najlepszy czas w mojej zabawie w dziennikarstwo.

Pracując w Akademii nierzadko całe weekendy spędzałem na meczach drużyn młodzieżowych. Mogłem więc z „pierwszego rzędu” przyglądać się jak rozwijały się talenty Jakuba Araka, Rafała Makowskiego, Konrada Michalaka, Mateusza Wieteski, Miłosza Szczepańskiego, Sebastiana Szymańskiego, Radka Majeckiego i wielu innych bardzo dobrych zawodników, a przede wszystkim fantastycznych ludzi.

Tu należy wymienić także trenerów. M.in. Krzysztofa Dębka, z którymi godzinami analizowaliśmy mecze, treningi i poczynania adeptów Akademii. Kamila Sochę, który prowadził rocznik 1997. Daniela Myśliwca, który najpierw jako trener Legii 98, a później jako analityk I zespołu, także bardzo dużo mnie nauczył. Piotra Kobiereckiego, z którymi cieszyliśmy się z sukcesów w Centralnej Lidze Juniorów i występów w młodzieżowej Lidze Mistrzów.

„To tylko dzieciaki” – mówili niektórzy z niedowierzaniem patrząc na to jak ekscytowałem się pracą w Akademii. Dla mnie jednak możliwość obecności na treningach, rozmów z trenerami i zawodnikami, pełne emocji mecze (w tym szczególnie wyjazdowe, na które jeździłem autokarem z drużyną) były fantastycznym doświadczeniem, którego nie jestem w stanie opisać słowami.

Mecze Legii 95/96 z SMS-em Łódź, zwycięskie finały CLJ z Lechem Poznań, wyjazd do Łowecza na mecz UEFA Youth League były dla mnie moją Ligą Mistrzów, a chłopaki z Legii Ronaldo, Messiem, czy innym Neymarem. Te i inne spotkania bez zwątpienia zapamiętam do końca życia. Podobnie jak tą podnietę, gdy do „jedynki” wchodzili Adaś Ryczkowski, „Wietes”, Mateusz Hołownia… Czy później „Szymi” i Radek.

Spotkanie po latach

Wyjazd do Warki na zgrupowanie Legii z fundacją dostarczył więc wiele emocji. Przede wszystkim wróciły wspomnienia. Pojawiły się też obawy, ponieważ wiedziałem, że spotkam wielu dawnych znajomych i bałem się tego, czy będą chcieli ze mną gadać oraz tego, co mi powiedzą. Z większością z nich (jeśli nie ze wszystkimi), miałem zobaczyć się pierwszy raz od kilku lat. Pierwszy raz odkąd na światło dzienne wyszło to, że jestem hazardzistą.

W Warce rozmawiałem z trenerem Aleksandarem Vukoviem, z Radkiem Kucharskim, Tomkiem Kiełbowiczem, Tomkiem Nawotką, Mateuszem Żyro, Michałem Kopczyńskim, z analitykiem Przemkiem Łagożnym, fizjoterapeutą Przemkiem Wielebskim i Tomkiem Sejbukiem z legia.com. I wiecie co? Od nikogo nie usłyszałem złego słowa. W zamian spotkałem się ze zrozumieniem i sporą dawką wsparcia.

Pisząc otwarcie nie spodziewałem się tego. Byłem zaskoczony, ale miło zaskoczony. Z drugiej strony było mi przykro. Przykro, ponieważ zawiodłem tych ludzi. Przykro tym bardziej, że Oni mimo wszystko się ode mnie nie odwrócili. Fajne natomiast jest to, że mogłem się z Nimi zobaczyć i chwilę pogadać. Cieszę się, że mogłem z Nimi współpracować.

Czas spędzony w Legii był fantastycznym doświadczeniem. Zawsze będę go miło wspominać.

Udostępnij lub wyślij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.