Co jakiś czas oznaczacie mnie w tweetach pod wpisami dziennikarzy dotyczącymi zakładów bukmacherskich. Często macie do nich o nie pretensje. W tym wpisie postanowiłem zabrać głos właśnie w sprawie dziennikarzy sportowych reklamujących bukmacherkę.

Gdy wyszedłem z ośrodka drażniło mnie to. Miałem za sobą największy dramat swojego życia. Ja właśnie wyszedłem z zamkniętego ośrodka leczenia uzależnień, a oni reklamowali „to coś” od czego się uzależniłem i w konsekwencji stało się to, co się stało.

Drażniło mnie to, że coraz więcej dziennikarzy sportowych reklamuje zakłady bukmacherskie, a nikt nie mówi czym to grozi. Dlatego założyłem bloga, którego teraz czytasz.

Moment, w którym obecnie byłem, był to czas kiedy wszystkie reklamy zakładów bukmacherskich były dla mnie silnym wyzwalaczem. Nie powodowało to wprawdzie tego, że chciałem od razu wrócić do gry, ale mogłoby do tego dojść, gdybym tych wyzwalaczy nie rozbrajał.

Pierwszy kupon. „Prawie wygrałem”. NIE!

Przestałem obserwować wielu dziennikarzy, których ceniłem za ich warsztat, właśnie przez to, że na ich profilach pojawiały się typy i kupony bukmacherskie. Część z nich z czasem zacząłem obserwować ponownie. Niektórych później znów przestawałem obserwować z tego samego powodu, co wcześniej, by po jakimś czasie ponownie do nich wrócić.

Za chwilę minie 2,5 roku odkąd wyszedłem z ośrodka. Dziś nie mam już takiego problemu jak miałem ani z zakładami bukmacherskimi, ani z i ich reklamami. One wciąż mogą być dla mnie wyzwalaczem, lecz obecnie posiadam większą świadomość i wiedzę jak sobie z nimi radzić.

Obecnie, gdy dostrzegam, że jakaś reklama czy czyjś wpis, powodują we mnie pewne rozdrażnienie odwracam swoją uwagę i zajmuję się czymś innym. Czasem bywa jeszcze tak, że kliknę „unfollow”, ale najczęściej kończy się to wyłączeniem Twittera, przełączeniem kanału w telewizji lub po prostu zmianą zajęcia.

Teoria: Zakłady bukmacherskie, hazard, fazy rozwoju uzależnienia od hazardu

Powyżej opisałem temat z perspektywy mojej choroby, którą jest uzależnienie od hazardu. Nie widzę jednak najmniejszych podstaw, by winić za nią dziennikarzy. Z jednego prostego powodu: z tego samego powodu, z którego alkoholik (w mojej ocenie) nie powinien winić za swoje uzależnienie osób reklamujących alkohol.

„Przykro widzieć, że dziennikarze sportowi wciąż brną w zakłady bukmacherskie wiedząc ile uzależnienie od hazardu zła uczyniło w świecie sportu” – napisał ktoś niedawno na Twitterze oznaczając mnie.

„Moje uzależnienie to nie ich wina. Alkohol też wyrządził wiele zła. Różnica polega na tym, że wszyscy wiedzą jakie są konsekwencje spożywania alkoholu. Gorzej jest ze świadomością, że zakłady bukmacherskie to hazard, że mogą uzależniać i jakie niesie to konsekwencje” – odpisałem.

W odpowiedzi napisano: (…) rolę dziennikarza postrzegam jako niosącego taką informację, dającego przykłady z życia wzięte a nie służącego jako słup reklamowy”.

I dalej ja: „To dziennikarze sportowi. Dlaczego więc mieliby poruszać tematy społeczne? To eksperci piłki nożnej. Ceniący ich wiedzę bukmacherzy wykorzystują ich do reklamy, a gracze korzystają z ich wiedzy podczas gry. Powtarzam: To nie ich wina, że ja na tej grze popłynąłem”.

Ostatnio pewien dziennikarz poinformował na Twitterze, że wystartował pewien serwis, na którym będą pojawiać się analizy przed postanowieniem kuponu. „Analizy przed zniszczeniem sobie życia. Szanuję”. „I już wiem czego nie dotykać.. Dzięki za cynk” – to dwie pierwsze odpowiedzi, które znajdują się pod tweetem. Nie jedyne, które były w negatywnym tonie.

Napisałem na TT prywatne wiadomości do dwóch dziennikarzy, którzy reklamują bukmacherów. Wspomniałem, że zamierzam poruszyć ten temat na blogu i zapytałem czy zgodziliby się zabrać głos w tej sprawie.

„Nie, nie chcę się wypowiadać w tym temacie. Dzięki, ale nie widzę potrzeby” – odpisał pierwszy. I drugi: „Siema. Chyba wolałbym tego uniknąć, bo sam mam trochę mieszane uczucia”.

Swoje stanowisko w tej sprawie przedstawiłem powyżej. Dodam tylko to, co też pisałem już na Twitterze: „Gdy raperzy uczestniczyli w dużej kampanii piwa nikomu to nie przeszkadzało. Oni nie musieli mówić, by po piwie nie wsiadać za kierownicę, bo ludzie to wiedzą. Zadbali o to producenci piwa. Firmy bukmacherskie, w kontekście ryzyka uzależnienia, mają jeszcze spore pole do popisu”.

Ostatnie zdanie z powyższego akapitu. Ale o tym innym razem.

Podobał Ci tekst? Udostępnij go innym!

One thought on “Dziennikarze i zakłady bukmacherskie

  1. Hej, właśnie oglądałem ciebie w skandalistach i mam pytanko co sądzisz o mnie. Mam 31 lat gram od 14 lat zaraził mnie gościu właściciel sklepu w którym miałem praktyki.. nie wiedziałem o co chodzi w tym on mi wytłumaczył czym niższy kurs to bardziej pewne.. rzucilem 16 zdarzeń za 2 zł na drugi dzień pytał jak mi poszło na nawet nie wiedziałem jak to sprawdzic miałem tylko telegazete żeby sprawdzić wyniki.. okazało się że jedno zdarzenie nie weszło i był w szoku bo było 6 tys zł do wygrania.. od tamtej pory gram w sumie źle nie jest (tak myślę) staram się panować nad tym i gram max za 100 zł ale na weekend często metodą że kupon nie wszedł to skopiuj dodaj coś na podwyższenie kursu i znow 100 zł i graj dalej.. pracuję w Belgii oprócz polskiego bukmachera online stawiam też tu w lokalnym były wygrane ale teraz od listopada 2018 przestój.. czy to już choroba.????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *