Wstyd i strach przed reakcją ludzi sprawiały, że znaczna część z Was nie wiedziała o moich problemach. Z tego samego powodu prowadziłem bloga anonimowo. Nadeszła jednak pora odkryć karty.

Każdy ma jakieś problemy. Codziennie zmagamy się z trudnościami, które zsyła na nas życie. Te moje są o tyle krepujące, że wynikają z mojej słabości. A jak tu się przyznać do słabości? Do tego, że jestem słaby? Ja? Ten, który przez lata zgrywał Supermana, a okazał się małym miśkiem z mokrym noskiem? Ten, który jeszcze niedawno szczycił się pracą w „Łączy nas piłka”, Akademii Piłkarskiej Legii Warszawa„Piłce Nożnej”, a w tym samym czasie rujnował sobie życie przez nałóg.

Nazywam się Szymon Bartnicki. Jestem hazardzistą uzależnionym od zakładów bukmacherskich. Grałem 10 lat. Na przełomie 2016 i 2017 roku odbyłem terapię w zamkniętym ośrodku leczenia uzależnień. W kwietniu założyłem bloga, którego właśnie czytasz. Opisuję tu swoją historię: od pierwszego kuponu, przez pobyt w ośrodku, po wyjście na wolność i nowe życie. Robię to z nadzieją, że komuś pomogę.

Wołania o pomoc

Całe życie byłem tchórzem. Zawsze czegoś się bałem. Bałem się odrzucenia. Bałem się tego, że zostanę wyśmiany lub ktoś zrobi mi krzywdę. Odczuwałem strach, choć tak naprawdę byłem bezpieczny. Rodzice dbali o to, by niczego mi w życiu nie brakowało. W dobrym tego znaczeniu, bo też przesadnie mnie nie rozpieszczali.

Mój strach i wszystkie trudności, z którymi się zmagałem wynikały z niskiego poczucia własnej wartości. Pisałem tu już zresztą o tym. Hazard, który w pewnym momencie pojawił się w moim życiu, stał się na to lekarstwem. W rzeczywistości był trucizną, ale zdałem sobie z tego sprawę dużo później.

Na początku liczył się tylko fejm, który dawały mi wygrane. Z każdą kolejną wzrastała moja pewność siebie, ale i pazerność, a wraz z nią stawki. Przegrane traktowałem jako wypadki przy pracy. Nie zwracałem uwagi na to ile przegrałem, bo byłem przekonany, że i tak się odegram.

Bardzo szybko utraciłem kontrolę nad tym ile czasu i pieniędzy poświęcam na grę. Zaczęło mi to dostarczać problemów, ale zawsze znajdowałem jakiś sposób, by się ratować. Kolejne kupony i wygrane, które pokrywały długi. Potem pożyczki, kredyty… Nie zdawałem sobie sprawy, że tak naprawdę się pogrążam.

Brałem pożyczkę, a gdy przegrałem brałem kolejną. Gdy wygrałem spłacałem długi, wychodziłem z założenia, że jestem „na czysto”, więc grałem dalej. Trwało to latami. Po drodze były momenty, w których nawet ja dostrzegałem swoje upadki. Po każdym z nich jednak wstawałem, „otrzepywałem się” i prędzej czy później wracałem do gry.

Przełom nastąpił w 2016 roku, gdy po kolejnym maratonie grania zostałem całkowicie bez pieniędzy. Mój problem polegał na tym, że tym razem nie miałem ich już skąd wziąć. Wszystkie dotychczasowe źródełka wyschły, a nowe mi odmówiły. Pierwszy raz znalazłem się w sytuacji bez wyjścia.

– Mamo, tato, jestem hazardzistą. Muszę się leczyć!

W przeszłości miewałem myśli samobójcze, ale tak częste i silne jak w tamtym czasie, nigdy wcześniej nie były. Kilka razy byłem na moście, kilkukrotnie chciałem wejść na ulicę na czerwonym świetle. Za każdym razem nie miałem odwagi, by to zrobić.

Odwagi brakowało mi także do tego, by wyznać prawdę. Pewnego dnia jednak to zrobiłem, ponieważ nie miałem już siły dalej kłamać. Krótko po tym wylądowałem w zamkniętym ośrodku leczenia uzależnień, w którym spędziłem Boże Narodzenie i Sylwester. Napisać, że przestałem grać, to nic nie napisać. Pobyt tam całkowicie zmienił moje życie.

O tym jak zacząłem grać, jak rozwijało się moje uzależnienie, jak trafiłem do ośrodka i jak wyglądał pobyt tam możecie poczytać we wcześniejszych wpisach. W tym chciałem tylko streścić swoją historię dla tych, którzy trafili tu pierwszy raz.

Założyłem tego bloga, ponieważ zauważyłem, że coraz więcej osób zachęca do obstawiania zakładów bukmacherskich, a nikt nie mówi czym to grozi. Byłem kilka miesięcy po wyjściu z ośrodka, więc wkurzało mnie to. Postanowiłem to zmienić. Zacząłem opisywać tu swoją historię ku przestrodze dla innych.

Miałem nadzieję, że w ten sposób komuś pomogę. Efekty przeszły jednak moje najśmielsze oczekiwania. 5 kwietnia miną 2 lata od pierwszego wpisu. Przez ten czas dostałem od Was mnóstwo wiadomości potwierdzających, że to co robię ma sens. Że faktycznie ten blog komuś pomaga. Pisałem o tym – TUTAJ.

I właśnie dlatego chcę pójść dalej. Chcę dotrzeć ze swoją historią do kolejnych osób. Chcę by „POSTAW NA SIEBIE” było kojarzone nie tylko z blogiem, ale i działaniami w ramach profilaktyki uzależnienia od hazardu. Wierzę, że ujawnienie się mi w tym pomoże.

Obstawianie meczów niemal mnie zabiło. Witajcie!

Podobał Ci tekst? Udostępnij go innym!

6 thoughts on “Odkrywam karty

  1. Jestem pierwszy raz . Po wstępie widzę że będzie to ciekawy materiał do przemyśleń i wyciagnięcia wniosków .

  2. Wielki szacunek dla Ciebie, że postanowiłeś ruszyć z takim ‚projektem’. Sam jestem hazardzistą i wiem jak trudno było przyznać się przed samym sobą że jestem chory. Niestety hazard będzie z nami już do końca życia i cały czas trzeba się mieć na baczności, ale dzięki silnej woli oraz pomocy bliskich każdy jest w stanie zapanować nad swoją głową.
    Poradnie terapeutyczne to bez wątpienia jedna z najważniejszych przystani jakie trzeba zaliczyć podczas podróży zwanej leczeniem. Każdy ma swoje podejście i swoje życie, ale dobrze trafić na takie blogi, strony i czytać że nie jest się samym w tym wszystkim.
    Życzę wytrwałości i trzeźwości, na pewno będę zaglądał i czytał kolejne wpisy.
    Wszystkim, którzy mają problem i czują że ‚coś’ jest nie tak polecam reagować jak najszybciej, hazard jest wszechobecny w naszym życiu, bardzo szybko można stracić grunt pod nogami, więc nie bójmy się rozmawiać, pytać i prosić o pomoc – to nie jest słabość, w tym wypadku to droga aby uratować swoje życie.

    Pozdrawiam

  3. opisałeś historię która dotyczy również mnie.parę dnie temu przyznałem się rodzica,też popadłem w kredyty teraz dopiero widzę co narobiłem staram się poradzić sobie sam bez ośrodka.I mam teraz tak dużą motywację żeby nie zawieść siebie i rodziców ze mam nadzieję że dam sobie radę.

  4. Dzisiaj rozpoczynam swoją walkę, mam nadzieję, że zwycięską. Ten blog jest dla mnie wielką motywacją, dobra robota!!!

  5. Hej…Czytałem dziś pierwszy raz Twojego Bloga..Jest Super…Ja mam myśli Samobójcze…wróciłem dziś rano z kasyna…wszystko przegrałem…Nie mam nawet za co zjeść…Święta spędzam sam …A mam jeszcze żonę i dziecko która zostawiła mnie…Pełno długów i nic po za tym…mam chęć się upić i przespać to…Płakać mi się chce!!!Nie wiem co robić!!!Pomóżcie!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *