Najpierw napisała do mnie Marta. Później Iza, a ostatnio Magda. Nie czuję się kompetentny do dawania rad. Zwłaszcza na tak trudne tematy, jak ten tytułowy. W związku z tym, że wątek ten ostatnio dość często przewija się wiadomościach od Was, postanowiłem po prostu podzielić się swoim doświadczeniem. Zanim to przeczytacie pamiętajcie jednak, że jestem hazardzistą, a nie specjalistą.

No właśnie! Jeśli Twój partner jest hazardzistą, alkoholikiem czy narkomanem, a Ty chcesz mu pomóc to znaczy, że problem ma nie tylko on, ale i Ty. I właśnie dlatego powinnaś szukać pomocy u specjalisty, a nie w Internecie.

Sprawdziłem, co piszą w sieci na ten temat. Rada pierwsza z brzegu, która rzuciła mi się w oczy: „ZERWIJ Z NIM JAK MU NA TOBIE ZALEŻY TO PRZESTANIE”. Jako hazardzista mówię krzyczę – NIE! Gdyby moja narzeczona zerwała ze mną, gdy dowiedziała się o moich problemach, licząc że przestanę grać jeśli mi zależy, to dziś nie bylibyśmy razem. Bo nie przestałbym grać, mimo że mi zależy. Cholernie mi zależy. A mimo to, nawet pod taką groźbą, nie przestałbym grać. Przestałbym ewentualnie na jakiś czas, ale po kilku miesiącach najprawdopodobniej bym wrócił. Nie dlatego, że mi nie zależy. Nie dlatego, że jej nie kocham. Dlatego, że jestem chory.

To pierwsza, moim zdaniem najważniejsza dla Ciebie informacja. To, że Twój partner jest uzależniony od hazardu, od alkoholu, czy od narkotyków oznacza, że jest chory. Uzależnienie jest chorobą, które objawia się przymusem działań (w przypadku hazardzistów) lub przymusem przyjmowania substancji (w przypadku alkoholików i narkomanów). Skąd ten przymus? Pisząc najkrócej z powodu tego, jak na niego działa. Rozluźnia, stymuluje, przynosi ulgę, poprawia nastrój… Oznacza to tyle, że osoba uzależniona, która znajdzie się w trudnej sytuacji, ma jakiś problem, czuje smutek czy niepokój, sięga po swoje „lekarstwo”, za jakie uważa granie, picie, czy branie.

Osoba uzależniona traci kontrolę nad swoim uzależnieniem. Gdy ja grałem, nie myślałem racjonalnie. Ktoś powiedział mi kiedyś: „Nie myśl o tym ile możesz przegrać. Pomyśl o tym, ile możesz wygrać”. I tym się kierowałem. Najpierw grałem, by dorobić się fortuny. Później, by spłacić bieżące długi. Nie chciałem stracić swojej partnerki, a nie potrafiłem przestać dla niej grać. Robiłem wszystko, by to przed nią ukryć. Później tłumaczyłem sobie, że gram tylko po to, by coś odrobić, by coś spłacić, byle tylko ona się nie dowiedziała. Piszę o tym, bo jest duże prawdopodobieństwo, że Twój partner postępuje tak samo.

Co robić? Na wstępie musisz wiedzieć, że nie ma gotowej recepty. Gdy moja narzeczona zadała te pytanie mojemu koledze, który namawiał mnie na leczenie w zamkniętym ośrodku leczenia uzależnień usłyszała: „On jest chory i jeśli chce żyć, musi się leczyć. Musi jechać do ośrodka. Zabierz mu dostęp do pieniędzy i nie wierz w ani jedno jego słowo”. Wiedział, co mówi, bo sam jest hazardzistą (wówczas już nie grał, sam odbył leczenie w ośrodku). Jego słowa bardzo mnie wtedy zabolały. Dziś, z perspektywy czasu, jestem mu za nie wdzięczny.

Bazując więc na swoich doświadczeniach uważam, że pierwsze co powinnaś zrobić, to ograniczyć mu dostęp do pieniędzy. Zabrać kartę i gotówkę, zmienić hasła w bankowości elektronicznej. Moim zdaniem jest to konieczne, bo w przeciwnym razie cały czas może grać. Nawet jeśli będziesz miała poczucie, że masz wgląd w jego finanse, to gwarantuję Ci, że jeśli będzie chciał zagrać, to zagra i zrobi to tak, że się nie zorientujesz.

Najlepiej byś zabrała mu również dokumenty. W ten sposób uniemożliwisz mu wzięcie kredytu lub pożyczki. Myślisz, że mu nie dadzą? Nie chciej się przekonać. Jest całe mnóstwo firm (tak zwanych chwilówek), które mogą mu dać średnio około 2000 zł. Tu weźmie 2000 zł, tam 1000, a gdzieś indziej 4000. Jeżeli już korzystał z chwilówek, to kilkoma kliknięciami w komórce może zapożyczyć się na pięciocyfrową sumę.

Dalej, choć pewnie to nie będzie łatwe, powinnaś powiedzieć rodzinie i znajomym. W przeciwnym razie musisz się liczyć z ryzykiem, że od kogoś z nich pożyczy pieniądze. Myślisz, że mu nie pożyczą bez Twojej wiedzy? Mam przeczucie, graniczące z pewnością, że możesz się mylić.

Proponowałbym byś przeprowadziła ze swoim partnerem spokojną rozmowę, w której powiedziałabyś mu o swoich obawach. Tych, o których mi napisałaś. Dla niego, dla Ciebie i dla Waszego związku konieczne jest to, by jak najszybciej rozpoczął leczenie. Tak jak powiedział mój kolega mojej narzeczonej „Jeśli chce żyć, musi się leczyć”. W Twoim mieście na pewno jest terapeuta uzależnień, do którego możesz zwrócić się po pomoc.

Musisz jednak wiedzieć, że mi terapia, na którą chodziłem kilka razy w tygodniu, nie pomogła. To znaczy pomogła, ale na chwilę. Szybko uznałem, że już jestem zdrowy i że już nie muszę tam chodzić. Po jakimś czasie wróciłem do gry. Tak było kilkukrotnie.

Według mnie najlepszym rozwiązaniem jest terapia w zamkniętym ośrodku leczenia uzależnień. Ja byłem w nim 8 tygodni, ale były tam też terapie 6-cio tygodniowe. Mnie namówili na dłuższą i biorąc pod uwagę jak czułem się w 6-tym tygodniu uważam, że dłuższa opcja była bardzo dobrym wyborem.

W ośrodku można leczyć się na kasę chorych lub prywatnie. Nie znam aktualnych cen, ale wiem, że są różne, dlatego warto zadzwonić w kilka miejsc. Listę ośrodków wraz z kontaktami i stronami internetowymi wrzucałem TUTAJ.

Domyślam się, że opcja terapii w zamkniętym ośrodku, biorąc pod uwagę długą rozłąkę z partnerem, może i dzieci, czy pracę może Ciebie czy też Was nieco przerażać. Może wydawać Wam się to wręcz niemożliwe. Uwierz, jeśli się chce, da się to załatwić. Często nawet bez utraty pracy. Nawet jej ewentualna utrata moim zdaniem jest niczym w porównaniu do tego jakie straty może przynieść to, jeśli on nie przestanie grać. Ale to tylko moje zdanie. Decyzję musicie podjąć Wy. Samodzielnie.

I jeszcze jedno: Terapia nawet w najdroższym ośrodku nie sprawi, że Twój partner wróci do domu cudownie uzdrowiony. Hazardzistą jest się całe życie. Całe życie trzeba być ostrożnym. Jest jednak szansa, że po powrocie nie będzie już grał. A to jest teraz najważniejsze.

Bez względu na to co się wydarzy, nie możesz zapominać o sobie. Przed Tobą całe życie. Zachęcam Cię więc do tego, abyś i Ty jak najszybciej zwróciła się do specjalisty. Terapeuta nie tylko doradzi Ci, co masz zrobić ze swoim partnerem, ale przede wszystkim pomoże Tobie odnaleźć się w tej trudnej sytuacji. Tej i kolejnych, bo bez względu na to, czy on pójdzie na leczenie, czy nie, trudnych sytuacji będzie jeszcze wiele. Nie mówię, że musisz iść. Moja narzeczona nie chodziła i nie chodzi, a sobie radzi. Nie jest to jednak łatwe, stąd moja sugestia. Słowa klucz: „Terapia dla współuzależnionych” – tego szukaj.

Uzależnienie od hazardu, zresztą jak każde inne uzależnienie, to straszna choroba. Na zewnątrz jej nie widać, a mimo to niszczy ludzi. Nie tylko tych chorych, ale również ich bliskich. Uzależnienie to choroba śmiertelna, która zabiła nie jednego człowieka. Jest to jednak choroba, z którą można żyć i jeszcze się z tego życia cieszyć. Czego Wam, Waszym partnerom i sobie życzę.

Zobacz także:
Przyjazd do ośrodka. I co ja robię tu?
Plan tygodnia zamkniętego ośrodka uzależnień
Strach przed opuszczeniem ośrodka i powrotem do domu

Udostępnij lub wyślij:

14 thoughts on “„Mój partner jest hazardzistą. Jak mu pomóc?”

  1. Wybacz kolego, ale takim pisaniem nikomu nie pomożesz. No, chyba, że psychologom, ośrodkom uzależnień i firmom farmaceutycznym w zarabianiu pieniędzy. Ja w każdym razie nie korzystałem z „pomocy” takich płatnych „przyjaciół”. Hazardzista, alkoholik czy narkoman nie jest chory. Jest po prostu słaby. Cholernie słaby, co nie znaczy, że nie potrafi poradzić sobie sam ze sobą. Piszesz, że mimo ultimatum od dziewczyny grałbyś, choć bardzo Ci na niej zależało. Gdyby tak było, wybrałbyś ją, a nie śmieszne zakłady, które tylko wykańczają człowieka. Po prostu powiedziałbyś dość i zaczął powrót do normalnego życia, a mając oparcie w dziewczynie, byłoby znacznie prościej. Mi narzeczona nie musiała nic mówić. Jak każdy jestem człowiekiem, który myśli, czuje i widzi efekty swojego postępowania. Kiedy zaczynasz łamać zasady, które sobie założyłeś, widzisz przecież, że jest źle. A w hazardzie po jakimś czasie nie masz już żadnych zasad. Mimo wszystko, nawet kiedy siedzisz w tym po uszy, ciągle jest w Tobie ten głos, który mówi: „przestań, zacznij żyć”. I tylko tyle trzeba zrobić. Wydaje się to trudne, ale kiedy zabijesz w sobie hazardzistę, widzisz, jakie to było proste i dziwisz się sobie, że mogłeś w ogóle dać się wciągnąć w tę głupotę. Człowiek naprawdę jest silną istotą i jeśli tylko chce, pokona w sobie zło, które sam wyhodował.

  2. Zbychu – nie. Po prostu nie.
    Alkoholizm i każdy inny -izm, czyli uzależnienie, JEST chorobą, która może wynikać ze „słabości”, ale na każdy przypadek składa się wiele czynników. Mówiąc, że kierowaniem osoby do ośrodka / specjalisty tylko nabija się im kasę, robisz największą krzywdę osobom, które szukają pomocy. Oni wszyscy – psycholog, lekarz, pracownicy ośrodków – są po to, by pomagać i mają do tego kwalifikacje, w przeciwieństwie do Mirków internetu. Ziomek od początku postawił sprawę jasno: nie ma kompetencji i nie czuje się na siłach, by dawać stanowcze kierunki działania, ale poradzi, co wie z własnego doświadczenia.
    Gadki a’la macho o słabych charakterach uzależnionych osób zostaw na pogaduchy z kumplami przy piwie.

  3. Cześć jestem Karol AH:)
    Mam 24 lata uzależniony od hazardu od 3 miesięcy bez gier!!!
    Byłem jestem i będę uzależniony od hazardu przez całe swoje życie ale co? można z tym walczyć!!! i można z tym zwyciężyć!!!
    Uzależniony od hazardu w wieku 15 lat.Pół życia poświęcone na hazard brak rozwoju osobistego, brak kasy ale przede wszystkim brak chęci do życia!!!
    Da sie!!! Od 9 lat nigdy nie byłem tak szczęśliwy jak dziś!!!
    Jeśli chcesz porozmawiać zadzwoń!!! Mimo swojego młodego wieku dużo wiem o tej chorobie i już dziś wiem że nigdy do tego nie wrócę!!! nie wahaj się! zadzwoń o każdej porze dnia i nocy!

    1. Cześć, potrzebuje pomocy od osoby która była uzależniona i wyszła z tego. Czy moglibyśmy się skontaktować ?

    2. Mój chłopak jest uzależniony, mimo młodego wieku chce mu pomóc ale nie wiem jak sobie mogę sama z tym poradzić. Chciałabym porozmawiać 🙂

  4. Ciagle skupianie sie na hazardziscie przypomina jego koncentracje na grze. Przegladanie jego odziezy, portfela czy telefonu ma pomoc radzic sobie z zalewajacym lekiem, stanem zagrozenia, poczuciem braku wplywu na wlasne zycie. Osoba taka tworzy wlasny mechanizm iluzji (jak hazardzista), probujac zmienic rzeczywistosc, a poza tym „cos robi”. Gdzies tam w glebi duszy wstydzi sie, ze posunela sie do tego, ale zaraz tlumaczy, ze jak ma sie dowiedziec prawdy, skoro bliski nic nie mowi albo wrecz klamie. Intuicja podpowiada, ze to ciagle kontrolowanie doroslego czlowieka jest nieskuteczne, ze nie da sie kogos zmienic, jedynie samego siebie (to przeczytala w prasie, ale czy to prawda?).

  5. Bede ta okropna ale ja swojego partnera zostawiam po 5 latach. Gra nie wiadomo od kiedy, o tym ze jest uzalezniony dowiedzilam sie 3 lata temu jak bylismy w Sydney. Nie zadluza sie ale zarabia duzo i wszystko to, co po oplaceniu zostanie laduje w internecie. Mieszkamy w Szwajcarii, ja szukalam pracy ale teraz to juz nie ma dla mnie sensu. Wracam do Polski. Obiecalm mu ze jesli do konca roku nie bedzie gral i zapisze sie na terapie to moze – MOZE zdecyduje sie na powrot, ale nie wiem, czy tego tak naprawde jeszcze chce.

    Dla mnie to jest tepe !!! jak mozna wierzyc ze zarobi sie miliony ot tak, nie rozumiem. Te ciagle klamstwa, starty, potem poczucie winy…. placze, mam dosc !!!

    Wezcie sie ludzie uzaleznieni za siebie, nie rozczulajcie sie, nie manipulijcie swoimi bliskimi, nie opowiadajcie jak to ciezko w zyciu macie itd. zacznijcie byc odpowiedzialni za siebie i za swoich bliskich a nie samolubami i egoistyczni, bo przeciez wszystko sie kreci wokol was i tego jak to ciezko z tej choroby wyjsc.

    Rada dla dziewczyn, jesli wasze zwiazki sa nowe, dopiero co zaczynacie sie z kims spotykac i ten ktos ma taki problem to uciekajcie jak najszybciej i jak najdalej. W takim zwiazku nie bedzie miejsca dla ciebie i milosci, Bedzie on, jego nalog i to jaki on biedny i slaby jest.

    Szkoda czasu ….
    Klaudia

  6. Kochani ,czytam wasze reportaże i zastanawiam sie jaki jest złoty środek na hazard .
    Nie ma -to okrutne uzależnienie i z nim moze poradzić sobie tylko hazardzista .
    Ja przegrałam walke z tym uzależnieniem .
    Moja historia jest na pewno jak tysiac innych ,
    byłam w zwiazku z moim partnerem 22 lata ,bardzo go kochałam i kocham
    ale musiałam połozyć kres temu bo zauważyłam że nie wygram z hazardem .
    Zaczeło sie niewinnie początki hazardu ukrywał kiedy zaczełam się domyślać zaczoł zaprzeczać .
    A największym banałem jest to ze przez jaki czas pracował w firmie holenderskiej która zajmowała sie grami hazardowymi ,czyli znał to od podszewki .
    I to jest dla mnie nie zrozumiałe.
    Teraz już wiem że hazard czyli to uzaleznienie to podłoze słabego człowieka ,
    który wynosi pewne rzeczy z dzieciństwa ,jakieś przezycia które sie kumulują i dają upust w życiu dorosłym.
    hazard zaczynał się nasilać ,przegrane coraz więkrze ,bywały wygrane ale to pozorne w sytuacjach ile przegrywamy .
    ja ciagle stałam przy jego boku chcac mu pomóc ,teraz widzę ze na marne ,ale próbowałam .
    zaczeły się zdrady z jego strony ale to wszystko było poto aby zdobywac pieniadze ,bo hazard pochłaniał coraz więcej .
    A ja go cały czas tłumaczyłam
    przegrał firmę zostawił nas bez złotówki ,nie odeszłam walczyłam dalej mając wiare ze wrescie zrozumie i pujdzie się leczyć.
    Złudna moja nadzieja
    zadłuzył nas na olbrzymie pieniądze nie będe pisała jakie bo wstyd
    Powiem tylko że milionowe długi -zostałam z tym sama
    Ale powiedziałam dam rade la nas i najgorsze co robiłam to ciąle go chroniłam spłaciłam długi postawiłam nas na prostą – trwało to pare lat ale ciagle miałam nadzieje
    kiedy wyprostowałam naszą sytuacje ,on ciagle pogranzał się dale ,przestałam brać odpowiedzialnosć za długi które robił aby grać .
    i to był poczatek końca
    do hazardu dochodzą inne uzależnienia niemogłam juz nato patrzeć
    Był wobec mnie coraz bardziej agresywny oraz stosował straszną przemoc psychiczną, zdarzała sie i fizyczna
    ja ciężko pracowałam na jego długi a w jego oczach byłam ciągle najgorsza dzi……..,k…. itp.
    Ocierałam łzy z policzka i walczyłam ,teraz zadaje sopie pytanie po co .
    Doszło do takiej sytuacji ze zaczoł mieszkać w samochodzie bo bał się swoich dłużników ,a wiedział ze ja go przestałam chronic ,czy to cos mu uswiadomiło ,nie.
    Dalej robił długi grał ,ubliżał
    ze skrajności w skrajnosc ,pewnego dnia kiedy ciągle grał na moich emocjach powiedziałam dosyć nie mam już siły i pomimo tego ze go kocham i serce boli mnie do dnia dzisiejszego odsunełam go od siebie ponieważ nie miał żadnej skruchy w sobie , nigdy nie przeprosił i ciągle mnie ponizał.
    Uwazał ze on jest najfajniejszy ,i wszyscy do o koła są winni tylko nie on.
    milony razy mówiłam o tym jak nas rani ,że potrzebuje pomocy itp.
    Ale nie słuchał ,zaczynał być agresywny .
    Ja miałam jeszcze jedną przeszkode z którą wiedziałąm ze nie wygram to jego rodzice ,teraz mówię to głosno ze teraz gdzie jest ich syn jest to ich winna ,kiedy prosiłam i rozmawiałam z nimi ze jest hazardzista niby to negowali ale go wspierali finansowo i ciagle głaskali po głowie twierdząc że to ich dziecko ,zaspakajali swoje sumienie w ten sposób -oczywiscie jest to moje zdanie .
    I tak to kawałek histori która nie kończy się dobrze

  7. Hazard, tak jak i wszystkie uzależnienia to podstępna choroba. Da się ją leczyć, ale trzeba znaleźć specjalistyczną pomoc. Ja swoją znalazłem w Ośrodku Borowik.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.